Przemoc wobec kobiet.
W tej sytuacji nie mogę siedzieć cicho.
Z góry przepraszam za przekleństwa ale nie będzie ich tu mało.
Odsyłam też do mądrej wypowiedzi -->QCZAJ
Kto dał prawo ludziom mówienia i traktowania kobiet jako słabej płci?
Dlaczego dalej tak mało ludzi jest w stanie zareagować gdy widzi przemoc fizyczną bądź psychiczną?
Na te pytania nigdy nie uzyskamy odpowiedzi.
Zacznijmy od początku.
Co to jest przemoc i jak się dzieli.
Jeśli się mnie teraz zapytasz "Która przemoc jest gorsza?" to bez wahania odpowiem, że obie wyniszczają tak samo.
Najgorzej gdy idą w parze ale wcale nie jest lepiej gdy działają solo.
Z racji, że w tym poście mówimy o przemocy wobec kobiet to rozłożymy to na czynniki pierwsze.
PUNKT PIERWSZY - ON, CZYLI KAT.
Jakim trzeba być zwyrodnialcem, żeby podnieść rękę na kobietę?
Kto dał mu prawo krzywdzić drugiego człowieka?
Nikt.
Chciałabym powiedzieć, że facet, który dopuszcza się takich czynów jest nikim ale problem jest jeden.
Nie zasługuje on na miano faceta, mężczyzny ani zwierzęcia.
Jest katem.
Jego działanie jest bardzo psychologiczne.
Po pierwsze odcina swoją ofiarę od znajomych, rodziny i różnych form rozrywki.
Ma to na celu zmniejszenie pewności siebie swojej ofiary do zera, żeby myślała, że ma tylko jego i nic "lepszego" ją nie spotka.
Krok drugi to poniżanie.
Tak długo będzie najpierw delikatnie, potem już bez skrupułów, dawał do zrozumienia, że ona jest słaba, jest nikim i on to jedyna na co zasługuje.
Potem to już z górki.
Bicie, poniżanie i wmawianie, że to jej wina, zasłużyła i najlepiej jak będzie go za to przepraszać.
Co on z tego ma?
Nie mam pojęcia.
Kat karmi się strachem, krzywdą i bólem swojej ofiary.
Zrobi to raz i nie zależnie od tego jak długo będzie przepraszać i mówić, że się to nie powtórzy na pewno zrobi to ponownie.
Kwestia czasu.
Wydaje mu się, że jest bezkarny tylko dlatego, że nikt nie reaguje.
Ona ze strachu.
Inni, bo "nie będą się wtrącać".
Pamiętaj, że kat nie jest bezkarny.
PUNKT DRUGI - ONA, CZYLI OFIARA, A NIE PROWOKATOR.
Jeśli widzisz, że on już nie jest taki jak wtedy gdy Cię podrywał - zostaw go.
Czasem "przez przypadek" powie coś przez co potem lecą łzy.
Zaczyna poniżać przy kolegach?
Niby dla żartu.
Dla zabawy.
Broń się.
Nie zasługujesz na to.
Jesteś piękna, mądra, zdolna i nikt nie ma prawa Ci wmawiać, że jest inaczej.
Jest na świecie ktoś, kto oddałby wszystko, żeby mieć własnie Ciebie.
Będzie nosił Cię na rękach i nigdy nie pozwoli abyś poczuła się źle.
Kobieta, która nie będzie potrafiła się obronić albo po prostu uwierzy, że to chwilowe i będzie lepiej jest w błędzie.
Potem już jest tylko gorzej.
Ona nie umie się bronić.
Co jej się dziwić.
Czy Ty potrafiłbyś bez rąk przybić piątkę?
No właśnie.
Kobieta wyniszczona psychicznie, sprowadzona na samo dno, pozbawiona szacunku do siebie nie jest w stanie tak nagle wstać i wyjść.
On krok po kroku odcinał ją od wszystkiego to gdzie pójdziesz?
Zazwyczaj odbywa się to w czterech ścianach i pierwsze co jej się nasuwa na myśl to "przecież nikt mi nie uwierzy".
Ona potrzebuje pomocy.
I prosi o nią.
Tylko Ty nie chcesz albo nie umiesz dostrzec tego wołania o pomoc.
Spróbuj popatrzeć czasem głębiej, a dowiesz się, że jest inaczej niż widnieje na zdjęciach.
TRZECI PUNKT - PUBLICZNOŚĆ, CZYLI ZNAWCY.
Ustaliliśmy, że on jest katem, ona ofiarą.
Jak nazwać ludzi, który po tym jak Ona się przełamie, powie, ujawni, mieszają z błotem ją?
Może zasłużyła.
Sama nie była święta.
Puściły mu nerwy.
Sama mu dała alkohol.
Mogła coś z tym zrobić.
I miliony komentarzy ludzi, którzy pary z ust nie puścili gdy słyszeli za ścianą jej wołanie o pomoc.
Kim są oni?
Kim są ""kobiety"", które zamiast wspierać ją, bo same mogłyby być na tym miejscu to osądzają?
Kim są ""mężczyźni"", którzy zamiast potępić go i zmieszać z błotem doszukują się zdrady?
My kobiety powinnyśmy być dla siebie największym wsparciem.
Wspierajmy się, walczmy o swoje, nie dajmy się poniżać - RAZEM.
Nikt nie zrozumie tak dobrze kobiety jak druga kobieta.
Nie kopmy pod sobą dołków.
Nie doszukujmy się czegoś, czego nie ma.
Wspierajmy się.
Siniaki się zagoją, opuchlizna zejdzie ale to co mamy w głowie nigdy z niej nie wyjdzie.
Nie zależnie od tego jakiej pomocy będzie się szukać nigdy nie wymarzę się tego z pamięci.
Co nie znaczy, że takiej pomocy nie warto szukać.
Trzeba.
Sama sobie z tym nie poradzisz.
Nie zależnie od tego jaka silna jesteś to po zderzeniu z przemocą nie ma takiego superbohatera, który to sam pokona.
Jeśli już dojdzie do sytuacji w której staniesz się ofiarą przemocy nie bój się prosić o pomoc.
Nikt nie ma prawa Cię oceniać.
Komentować i snuć teorię spiskowe.
Na pewno są tacy ludzie na świecie, którzy Ci pomogą.
Nie jesteś w tym sama.
Kobieta jest siłą.
W tej sytuacji nie mogę siedzieć cicho.
Z góry przepraszam za przekleństwa ale nie będzie ich tu mało.
Odsyłam też do mądrej wypowiedzi -->QCZAJ
Kto dał prawo ludziom mówienia i traktowania kobiet jako słabej płci?
Dlaczego dalej tak mało ludzi jest w stanie zareagować gdy widzi przemoc fizyczną bądź psychiczną?
Na te pytania nigdy nie uzyskamy odpowiedzi.
Zacznijmy od początku.
Co to jest przemoc i jak się dzieli.
![]() |
| źródło google |
Najgorzej gdy idą w parze ale wcale nie jest lepiej gdy działają solo.
Z racji, że w tym poście mówimy o przemocy wobec kobiet to rozłożymy to na czynniki pierwsze.
PUNKT PIERWSZY - ON, CZYLI KAT.
Jakim trzeba być zwyrodnialcem, żeby podnieść rękę na kobietę?
Kto dał mu prawo krzywdzić drugiego człowieka?
Nikt.
Chciałabym powiedzieć, że facet, który dopuszcza się takich czynów jest nikim ale problem jest jeden.
Nie zasługuje on na miano faceta, mężczyzny ani zwierzęcia.
Jest katem.
Jego działanie jest bardzo psychologiczne.
Po pierwsze odcina swoją ofiarę od znajomych, rodziny i różnych form rozrywki.
Ma to na celu zmniejszenie pewności siebie swojej ofiary do zera, żeby myślała, że ma tylko jego i nic "lepszego" ją nie spotka.
Krok drugi to poniżanie.
Tak długo będzie najpierw delikatnie, potem już bez skrupułów, dawał do zrozumienia, że ona jest słaba, jest nikim i on to jedyna na co zasługuje.
Potem to już z górki.
Bicie, poniżanie i wmawianie, że to jej wina, zasłużyła i najlepiej jak będzie go za to przepraszać.
Co on z tego ma?
Nie mam pojęcia.
Kat karmi się strachem, krzywdą i bólem swojej ofiary.
Zrobi to raz i nie zależnie od tego jak długo będzie przepraszać i mówić, że się to nie powtórzy na pewno zrobi to ponownie.
Kwestia czasu.
Wydaje mu się, że jest bezkarny tylko dlatego, że nikt nie reaguje.
Ona ze strachu.
Inni, bo "nie będą się wtrącać".
Pamiętaj, że kat nie jest bezkarny.
PUNKT DRUGI - ONA, CZYLI OFIARA, A NIE PROWOKATOR.
Jeśli widzisz, że on już nie jest taki jak wtedy gdy Cię podrywał - zostaw go.
Czasem "przez przypadek" powie coś przez co potem lecą łzy.
Zaczyna poniżać przy kolegach?
Niby dla żartu.
Dla zabawy.
Broń się.
Nie zasługujesz na to.
Jesteś piękna, mądra, zdolna i nikt nie ma prawa Ci wmawiać, że jest inaczej.
Jest na świecie ktoś, kto oddałby wszystko, żeby mieć własnie Ciebie.
Będzie nosił Cię na rękach i nigdy nie pozwoli abyś poczuła się źle.
Kobieta, która nie będzie potrafiła się obronić albo po prostu uwierzy, że to chwilowe i będzie lepiej jest w błędzie.
Potem już jest tylko gorzej.
Ona nie umie się bronić.
Co jej się dziwić.
Czy Ty potrafiłbyś bez rąk przybić piątkę?
No właśnie.
Kobieta wyniszczona psychicznie, sprowadzona na samo dno, pozbawiona szacunku do siebie nie jest w stanie tak nagle wstać i wyjść.
On krok po kroku odcinał ją od wszystkiego to gdzie pójdziesz?
Zazwyczaj odbywa się to w czterech ścianach i pierwsze co jej się nasuwa na myśl to "przecież nikt mi nie uwierzy".
Ona potrzebuje pomocy.
I prosi o nią.
Tylko Ty nie chcesz albo nie umiesz dostrzec tego wołania o pomoc.
Spróbuj popatrzeć czasem głębiej, a dowiesz się, że jest inaczej niż widnieje na zdjęciach.
TRZECI PUNKT - PUBLICZNOŚĆ, CZYLI ZNAWCY.
Ustaliliśmy, że on jest katem, ona ofiarą.
Jak nazwać ludzi, który po tym jak Ona się przełamie, powie, ujawni, mieszają z błotem ją?
Może zasłużyła.
Sama nie była święta.
Puściły mu nerwy.
Sama mu dała alkohol.
Mogła coś z tym zrobić.
I miliony komentarzy ludzi, którzy pary z ust nie puścili gdy słyszeli za ścianą jej wołanie o pomoc.
Kim są oni?
Kim są ""kobiety"", które zamiast wspierać ją, bo same mogłyby być na tym miejscu to osądzają?
Kim są ""mężczyźni"", którzy zamiast potępić go i zmieszać z błotem doszukują się zdrady?
My kobiety powinnyśmy być dla siebie największym wsparciem.
Wspierajmy się, walczmy o swoje, nie dajmy się poniżać - RAZEM.
Nikt nie zrozumie tak dobrze kobiety jak druga kobieta.
Nie kopmy pod sobą dołków.
Nie doszukujmy się czegoś, czego nie ma.
Wspierajmy się.
Siniaki się zagoją, opuchlizna zejdzie ale to co mamy w głowie nigdy z niej nie wyjdzie.
Nie zależnie od tego jakiej pomocy będzie się szukać nigdy nie wymarzę się tego z pamięci.
Co nie znaczy, że takiej pomocy nie warto szukać.
Trzeba.
Sama sobie z tym nie poradzisz.
Nie zależnie od tego jaka silna jesteś to po zderzeniu z przemocą nie ma takiego superbohatera, który to sam pokona.
Jeśli już dojdzie do sytuacji w której staniesz się ofiarą przemocy nie bój się prosić o pomoc.
Nikt nie ma prawa Cię oceniać.
Komentować i snuć teorię spiskowe.
Na pewno są tacy ludzie na świecie, którzy Ci pomogą.
Nie jesteś w tym sama.
Kobieta jest siłą.



Komentarze
Prześlij komentarz