Z racji, że na początku mówiłam o różnorodności mojego bloga tym razem będzie inaczej.
Opowiem o mojej półtoradniowej wycieczce do Krakowa.
Skąd, dokąd, co zwiedzić, gdzie zostać, czym dojechać, co zjeść.
Jeśli będzie coś o czym nie powiedziałam, a masz pytanie to pisz.
Tu lub na instagramie.
Z racji, że miałam do załatwienia sprawy, które są tu nie ważne to niektóre punkty ominę.
Z Wrocławia do Krakowa jechałam Flixbusem o 4:45.
Podróż wyniosła 15 zł od osoby i warunki były bardzo dobre.
Czysto, schludnie i nie ma się do czego przyczepić.
Podróż zajęła ponad 3 h, bo było lekkie opóźnienie.
Po załatwieniu spraw wróciłam na Dworzec Główny.
Musiałam dostać się do Hotelu Studenckiego "Żaczek".
Wspomnę tylko, że kupiłam bilet na całą komunikację miejską 24 h - 7,50 zł ulgowy i 15 zł normalny.
Z przystanku "Dworzec Główny" wsiadłam do tramwaju nr. 20 w kierunku "Cichy Kącik" i wysiadłam na przystanku "Oleandry".
Jeśli ktoś zdecyduje się na ten hotel to znajduje się on prawie na wprost przystanku "Oleandry".
Hotel jest czysty, zadbany, skromny ale chodziło tylko o to, żeby mieć gdzie zostawić rzeczy i potem się przespać więc te dwa wymagania spełniał.
Noc za dwie osoby wyniosła 140 zł i można tam płacić kartą.
Aby dostać się z pod "Żaczka" na rynek są dwie opcje.
1) Tramwajem nr. 20 w stronę "Mały Płaszów" i wysiąść na przystanku "Teatr Bagatela".
2) Pieszo. Aleją 3 Maja do końca i prosto ulicą J. Piłsudskiego aż do skrzyżowania z ul. Straszewskiego i dalej prosto ale tam już łatwo będzie się zorientować. +/- 20 minut.
Dotarłam na rynek dopiero ok. 16 dlatego miałam niewiele czasu, a miejsc, które są warte chociaż zobaczenia jest dużo.
Szybki obiad w restauracji "Max 18", który był całkiem dobry, a i ceny przyziemne.
Za obiad zapłaciłam 29 zł + 7 zł za surówkę.
Oczywiście pierwsza rzecz na liście - sukiennice.
Warto się chociaż nimi przejść, bo to tam jest serce Krakowa.
Spacerem udałam się na Wawel.
Byłam przygotowana na długi marsz, a tu się okazało zupełnie inaczej.
Około 15 minut ulicą Grodzką.
Wawel ma siłę, moc coś czego nie do końca jestem w stanie wytłumaczyć.
To trzeba poczuć.
Przede wszystkim piękny zamek i cudny widok.
Nie udało mi się zwiedzić całości, bo czas gonił ale na pewno wrócę tam na dłużej.
Już z zamku można zobaczyć to po co wszyscy przyjeżdżają - Smok Wawelski.
Wystarczy zejść na dół.
Spacerkiem wzdłuż Wisły.
Nie da się go przeoczyć.
Po drodze jest "Aleja Gwiazd".
Smok zieje co ok. 5 minut, więc nawet jak się nie zdąży zobaczyć z bliska to nic straconego.
Wystarczy chwilę poczekać.
Na pewno warto, bo ma swój urok.
Wracając na rynek da się jeszcze coś zobaczyć.
Przechodząc parkiem, obok Wyższego Seminarium Duchowego można zobaczyć ławeczkę Stefana Banacha i Ottona Nikodyma.
Następnie jest Muzeum Archeologiczne.
Idąc cały czas prosto wychodzimy na ulicy Franciszkańskiej gdzie znajduje się Okno Papieskie.
Wchodząc w ul. Franciszkańską i skręcając następnie w Bardzką wracamy na rynek.
Ja cały czas czekałam aż zajdzie słońce, bo dopiero wtedy Rynek nabiera największego uroku.
Coś trzeba było robić do tego czasu.
Zwiedzanie Ołtarza Wita Stwosza do 17:30 ale nic nie stało na przeszkodzie obejrzeć Kościół Mariacki z zewnątrz.
Nie ukrywam, że na Rynku znajduje się wiele atrakcji i każdy znajdzie coś dla siebie.
Jest muzeum figur woskowych ale cena mogłaby być trochę niższa.
Bilet normalny 30 zł, ulgowy 20 zł.
Spacerując natknęłam się na chłopaka o nieziemskim wokalu.
Jacek Wolny to uczestnik programu "The voice of Poland".
Jego głos jest idealnym dopełnieniem uroku Rynku.
Sprawdźcie go na intagramie.
Ma chłopak talent.

Całość idealnie uzupełniały bryczki konne, które były podświetlane.
Po prostu arcydzieło.
Idealne na zaręczyny.
Chłopaku, każda dziewczyna się zgodzi.
Na sam koniec wpadłam na dobre piwo do " Hard Rock Cafe ".
Są warci swojej ceny i nie ma nawet dyskusji.
Drugiego dnia miałam niewiele czasu ale postanowiłam jeszcze się przejść po rynku i na wawel dokładnie tymi samymi drogami.
Powrót do Wrocławia miałam 17:15 udało się też za 15 zł.
Miałam trochę czasu do odjazdu więc odwiedziłam "Galerię Krakowską", która jest tuż obok Dworca Głównego i Autobusowego.
Można zrobić zakupy na podróż coś zjeść i wypić kawę.
Galeria jest ogromna ale jest w niej wszystko.
Jeśli ktoś chcę zjeść coś "normalnie" polecam "Bistro - Kuchnia Domowa".
Cena normalna, nakłada się co i ile chce.
Jestem zwolenniczką tej formy szybkiego jedzenia.
Potem już na autobus i do domu.
Podsumowując.
Jeśli ktoś ma ochotę się oderwać to niech kupi bilet na 5 i wróci o 21.
30 złotych a można zupełnie odetchnąć pełną piersią.
Ja wrócę tam na pewno nie raz.
Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to miejsce idealne.
Każda kobieta, która gdzieś w głębi jest romantyczką doceni wszystko co się tam dzieje.
Każdy facet powinien to wykorzystać i uszczęśliwić swoją kobietę.
Tam marzenia się spełniają i mam nadzieje, że zawsze tak będzie.
Nie ma chwili, kiedy Krakowski Rynek nie żyje.
Wycieczki z zagranicy, z innych miast, pary, rodziny i wszędzie dużo ludzi.
Mimo tego jest tam taka magia jakiej nie spotkałam nigdzie do tej pory, a byłam już w paru miastach.
Z całego serca polecam na pewno nie pożałujesz.
Opowiem o mojej półtoradniowej wycieczce do Krakowa.
Skąd, dokąd, co zwiedzić, gdzie zostać, czym dojechać, co zjeść.
Jeśli będzie coś o czym nie powiedziałam, a masz pytanie to pisz.
Tu lub na instagramie.
Z racji, że miałam do załatwienia sprawy, które są tu nie ważne to niektóre punkty ominę.
Z Wrocławia do Krakowa jechałam Flixbusem o 4:45.
Podróż wyniosła 15 zł od osoby i warunki były bardzo dobre.
Czysto, schludnie i nie ma się do czego przyczepić.
Podróż zajęła ponad 3 h, bo było lekkie opóźnienie.
Po załatwieniu spraw wróciłam na Dworzec Główny.
Musiałam dostać się do Hotelu Studenckiego "Żaczek".
Wspomnę tylko, że kupiłam bilet na całą komunikację miejską 24 h - 7,50 zł ulgowy i 15 zł normalny.
Z przystanku "Dworzec Główny" wsiadłam do tramwaju nr. 20 w kierunku "Cichy Kącik" i wysiadłam na przystanku "Oleandry".
Jeśli ktoś zdecyduje się na ten hotel to znajduje się on prawie na wprost przystanku "Oleandry".
Hotel jest czysty, zadbany, skromny ale chodziło tylko o to, żeby mieć gdzie zostawić rzeczy i potem się przespać więc te dwa wymagania spełniał.
Noc za dwie osoby wyniosła 140 zł i można tam płacić kartą.
Aby dostać się z pod "Żaczka" na rynek są dwie opcje.
1) Tramwajem nr. 20 w stronę "Mały Płaszów" i wysiąść na przystanku "Teatr Bagatela".
2) Pieszo. Aleją 3 Maja do końca i prosto ulicą J. Piłsudskiego aż do skrzyżowania z ul. Straszewskiego i dalej prosto ale tam już łatwo będzie się zorientować. +/- 20 minut.
Dotarłam na rynek dopiero ok. 16 dlatego miałam niewiele czasu, a miejsc, które są warte chociaż zobaczenia jest dużo.
Szybki obiad w restauracji "Max 18", który był całkiem dobry, a i ceny przyziemne.
Za obiad zapłaciłam 29 zł + 7 zł za surówkę.
Oczywiście pierwsza rzecz na liście - sukiennice.
Warto się chociaż nimi przejść, bo to tam jest serce Krakowa.
Spacerem udałam się na Wawel.
Byłam przygotowana na długi marsz, a tu się okazało zupełnie inaczej.
Około 15 minut ulicą Grodzką.
Wawel ma siłę, moc coś czego nie do końca jestem w stanie wytłumaczyć.
To trzeba poczuć.
Przede wszystkim piękny zamek i cudny widok.
Nie udało mi się zwiedzić całości, bo czas gonił ale na pewno wrócę tam na dłużej.
Już z zamku można zobaczyć to po co wszyscy przyjeżdżają - Smok Wawelski.
Wystarczy zejść na dół.
Spacerkiem wzdłuż Wisły.
Nie da się go przeoczyć.
Po drodze jest "Aleja Gwiazd".
Smok zieje co ok. 5 minut, więc nawet jak się nie zdąży zobaczyć z bliska to nic straconego.
Wystarczy chwilę poczekać.
Na pewno warto, bo ma swój urok.
Wracając na rynek da się jeszcze coś zobaczyć.
Przechodząc parkiem, obok Wyższego Seminarium Duchowego można zobaczyć ławeczkę Stefana Banacha i Ottona Nikodyma.
Następnie jest Muzeum Archeologiczne.
Idąc cały czas prosto wychodzimy na ulicy Franciszkańskiej gdzie znajduje się Okno Papieskie.
Wchodząc w ul. Franciszkańską i skręcając następnie w Bardzką wracamy na rynek.
Ja cały czas czekałam aż zajdzie słońce, bo dopiero wtedy Rynek nabiera największego uroku.
Coś trzeba było robić do tego czasu.
Zwiedzanie Ołtarza Wita Stwosza do 17:30 ale nic nie stało na przeszkodzie obejrzeć Kościół Mariacki z zewnątrz.
Nie ukrywam, że na Rynku znajduje się wiele atrakcji i każdy znajdzie coś dla siebie.
Jest muzeum figur woskowych ale cena mogłaby być trochę niższa.
Bilet normalny 30 zł, ulgowy 20 zł.
Spacerując natknęłam się na chłopaka o nieziemskim wokalu.
Jacek Wolny to uczestnik programu "The voice of Poland".
Jego głos jest idealnym dopełnieniem uroku Rynku.
Sprawdźcie go na intagramie.
Ma chłopak talent.
Całość idealnie uzupełniały bryczki konne, które były podświetlane.
Po prostu arcydzieło.
Idealne na zaręczyny.
Chłopaku, każda dziewczyna się zgodzi.
Na sam koniec wpadłam na dobre piwo do " Hard Rock Cafe ".
Są warci swojej ceny i nie ma nawet dyskusji.
Drugiego dnia miałam niewiele czasu ale postanowiłam jeszcze się przejść po rynku i na wawel dokładnie tymi samymi drogami.
Powrót do Wrocławia miałam 17:15 udało się też za 15 zł.
Miałam trochę czasu do odjazdu więc odwiedziłam "Galerię Krakowską", która jest tuż obok Dworca Głównego i Autobusowego.
Można zrobić zakupy na podróż coś zjeść i wypić kawę.
Galeria jest ogromna ale jest w niej wszystko.
Jeśli ktoś chcę zjeść coś "normalnie" polecam "Bistro - Kuchnia Domowa".
Cena normalna, nakłada się co i ile chce.
Jestem zwolenniczką tej formy szybkiego jedzenia.
Potem już na autobus i do domu.
Podsumowując.
Jeśli ktoś ma ochotę się oderwać to niech kupi bilet na 5 i wróci o 21.
30 złotych a można zupełnie odetchnąć pełną piersią.
Ja wrócę tam na pewno nie raz.
Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jest to miejsce idealne.
Każda kobieta, która gdzieś w głębi jest romantyczką doceni wszystko co się tam dzieje.
Każdy facet powinien to wykorzystać i uszczęśliwić swoją kobietę.
Tam marzenia się spełniają i mam nadzieje, że zawsze tak będzie.
Nie ma chwili, kiedy Krakowski Rynek nie żyje.
Wycieczki z zagranicy, z innych miast, pary, rodziny i wszędzie dużo ludzi.
Mimo tego jest tam taka magia jakiej nie spotkałam nigdzie do tej pory, a byłam już w paru miastach.
Z całego serca polecam na pewno nie pożałujesz.

Komentarze
Prześlij komentarz